Ulubieńcy listopada

22:52:00

W dzisiejszym poście chciałabym przedstawić wam kosmetyki, które przypadły mi do gustu. Większość jest wam z pewnością dobrze znana i przetestowana. :)



Golden rose long stay liquid matte lipstick.
Od jakichś 3 lat jak nie dłużej, jestem zakochana w matowych wykończeniach pomadek. Obecnie nie używam połyskujących pomadek, szminek i błyszczyków. Ewentualnie wazelinę przeznaczoną do ust, po to aby je nawilżyć. Pierwszą moją matową pomadką/ błyszczykiem była pomadka z serii Bourjois rouge edition velvet , która podbiła moje serce i od tamtego momentu testowałam trochę tych matowych pomadek, używałam wielu konturówek tych z niższej półki cenowej i nic nie było w stanie mi tej serii zastąpić. Zachęcona tyloma pochlebnymi recenzjami kupiłam jeden kolor od golden rose i nie żałuje. Jedyny nudziak z mojej kolekcji niestety średnio pasuje do mojej urody, bo wyglądam trochę trupio ale mimo wszystko czasami lubię go nałożyć.

Plusy:
+ Trwałość, Nie jest może aż tak długa jak przy rouge edition velvet ale porównywalna. Tylko raz ją poprawiam w ciągu wyjścia po jedzeniu lub piciu i zazwyczaj ciężko jest mi ją zmyć.
+ Cena, jak na taki produkt jest stosunkowo niska. Mam nadzieję, że z biegiem czasu nie wzrośnie.
+ Zapach, uwielbiam lekko waniliowe zapachy więc ten w 100% mi odpowiada
+ Nie lepi się

Minusy:
- Jak dla mnie za mała gama kolorystyczna (czekam na więcej)
- Niektóre z nich maja drobinki, które z czasem coraz bardziej odznaczają się na ustach, co mnie osobiście irytuje.
- Z czasem nie wiem , czy tylko mi ale pomadka wylewa się z opakowania. Może po prostu nie udolnie ją zakręcam.

Body boom peeling kawowy
Również i w tym przypadku, zachęcona mnóstwem dobrych recenzji, kupiłam mniejszą wersję tego peelingu. Wcześniej używałam własnych mieszanek (kawa + cynamon) ale wiadomo jak to się kończy. Gdy samemu musi się coś zrobić, to po prostu człowiekowi się nie chce w większości przypadków i jest problem ze systematycznością.
W każdym razie kupiłam i nie żałuje.
Plusy:
+ Zapach! Próbowałam wersje podstawową czyli kawowy peeling bez dodatków i dla mnie jest idealny. Nie jest duszący, sztuczny i zbyt intensywny. Przez problemy związane z migreną z aurą po większości zapachowych produktów, boli mnie mocno głowa aż do mdłości, więc tym bardziej polubiłam ten peeling, bo po nim nie odczuwam przykrych objawów. Z czasem nie czuje go na skórze. Spróbowałam również truskawkowy ale zapach mnie nie ujął niestety. Zostaje przy wersji nie kombinowanej.
+ Skóra po nim jest bardzo gładka i aksamitna, Mówiąc szczerze nie potrzebuje ona nawet balsamu, bo wydaje się jakby już był na skórze. Nie przesusza skóry, nie zauważyłam, żadnych skutków ubocznych jak np uczulenia do których również mam tendencje.
+ Urocze opakowanie, które jest praktyczne przynajmniej dla mnie.
+ Wydajny, z paczuszki 30gram zrobiłam peeling 3 razy.
+ Faktycznie spłyca rozstępy i delikatnie redukuje cellulit ale nie oszukujmy się sam peeling nie zredukuje go do zera. Do tego potrzebna jest odpowiednia dieta, nawadnianie organizmu i ćwiczenia.
+ Może to tylko moje odczucie, ale zdecydowanie lepiej mi się śpi w nocy, gdy wieczorem go użyję.
Minusy:
- Cena, jak dla mnie jest dosyć wygórowana.
- Dostępność w większości miast, nie ma do niego dostępu stacjonarnie i pozostają tylko zakupy przez internet.

Organic shop: body mousse strawberry & chocolate

Ten mus do ciała postanowiłam przetestować ponieważ spodobało mi się połączenie czekolady z truskawką a od dłuższego czasu poszukiwałam właśnie takiego. Więc gdy zobaczyłam to cudo w mojej ulubionej drogerii postanowiłam wypróbować.

Plusy:
+ Na pewno jest , to zapach. Nie jest bardzo intensywny ani sztuczny. Faktycznie czuć czekoladę i truskawkę ale nie jest to natarczywy i mdlący zapach. Co jak wyżej wspominałam jest dla mnie naprawdę bardzo ważne. Nie zostaje na ciele bardzo długo i nie miesza się z perfumami.
+ Jest bardzo wydajny.
+ Cena. 27 zł za 450ml.
+ Widocznie wygładza i nawilża suchą skórę. pozostaje na niej długo.
+ Zabezpiecza skórę przed łuszczeniem i przesuszeniem z czym ostatnio miałam problem.
+ Nie przetłuszcza skóry
+ Nie czuje aby obciążał moją skórę w jakiś sposób
+ Nie uczulił mnie

Minusy:
- Dostępność nie ma go w każdej drogerii.


Essence lipliner
Wpadła mi w ręce przypadkiem. Testowałam podkład z tej firmy, lakiery do paznokci , pomadki i nie byłam zawiedziona więc postanowiłam przetestować konturówkę. Co w niej najbardziej mi się podoba? Kolor, jest brudno różowy, ciemniejszy od mojego naturalnego koloru ust i wpada w te chłodne odcienie różu a właśnie takiego koloru szukałam już przez długi czas i nie mogłam go znaleźć nigdzie. Kolejnym plusem jest na pewno cena, która jest na prawdę stosunkowo niska a jej trwałość jest naprawdę bardzo dobra. Całego dnia bez poprawiania nie da się utrzymać na ustach ale mimo wszystko zachowuje się na ustach w porządku i jedną z ważniejszych dla mnie cech jest jej miękkość. Nienawidzę twardych, tępych konturówek z którymi muszę się męczyć.

Catrice eye brow
Firmę catrice znam już od jakiegoś czasu i uważam , że mają naprawdę w porządku kosmetyki zważywszy na ich cenę. Posiadam już z tej firmy puder i korektor pod oczy, który jako jeden z nielicznych naprawdę prawie doskonale radzi sobie z moimi ogromnymi sińcami pod oczami.
Kredka do brwi jest moja pierwszą kredką do brwi w kolekcji. Wcześniej wolałam zrobić sobie henne i nie bawić się codziennie w malowanie brwi. Teraz nie wiem co tak właściwie mnie nakłoniło do tego aby coś zmienić ale zmieniłam. Co skłoniło mnie do kupna? Kolor, bo jako jedyny w 100% odpowiadał moim preferencjom, ponieważ jest chłodnym odcieniem i nie jest ani za ciemny ani za jasny. Kolejnym powodem była szczoteczka do rozczesywania. Dla mnie jest idealna. Kredka może i jest trochę twarda ale wybaczam jej to, bo utrzymuje się cały dzień i nie rozmazuje.


Mam nadzieję, że kogoś z was zainteresowałam postem :) Życzę wam miłej nocy i dziękuję za wszystkie komentarze! :*

You Might Also Like

5 komentarze

  1. ciekawe kosmetyki :)
    aczkolwiek, żadnych z nich nie używam :P
    -Mój blog-

    OdpowiedzUsuń
  2. pomadki z Golden Rose to moje uzależnienie ! :D

    OdpowiedzUsuń
  3. GR uwielbiam a peeling będę dzisiaj testować ;) mam kokosowy ;)
    PorcelainDesire

    OdpowiedzUsuń
  4. Myślę, że te peelingi Body Boom są przereklamowane i zbyt drogie. Polecam Ci peelingi Joanny. Ja mam wersję malinową i nie dość, że jest wydajna to tania :-)
    http://glamlipstick.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Fakt są drogie. :) W planach mam jeszcze przetestowanie peelingu firmy Nacomi. A ten z Joanny też zapewne wpadnie w moje ręce. :)

      Usuń

Katalog blogów

Katalog-blogow.pl

Like me on Facebook

Flickr Images