Don't be so shy.

19:27:00

Hej! Kolejny post, trochę inny niż dotychczas.
Od pewnego czasu zaczęło irytować mnie pewne zachowanie kobiet, wiem brzmi to dziwnie przecież sama kobietą jestem. Do rzeczy, strasznie irytuję mnie tak mała pewność siebie większości kobiet, które znam a przecież każda z nasz ma w sobie coś pięknego, coś innego i indywidualnego, dlaczego więc nie potrafimy tego w sobie dostrzec, tylko pędzimy za jakimś ideałem piękna, który podają nam jak na tacy praktycznie każde social media. Patrzymy na te idealne zdjęcia, wykreowanych przez media standardów piękna z idealną figurą, symetryczną twarzą, dużymi oczami, ustami i małym noskiem. W taki sposób popadamy w kompleksy, zaniżamy swoją samoocenę i po co to wszystko? Każda z nas jest piękna na swój sposób, każdy z nas ma kompleksy ale pewnych rzeczy takich jak genów nie da się niestety zmienić więc po co z tym walczyć, możemy jedynie ukryć pewne defekty makijażem, odpowiednim ubiorem, lub tak bardzo popularnym obecnie trendem bycia fit. Do pewnego momentu życia byłam właśnie tą kobietą, która przeglądała te ideały, którymi była zasypywana i zastanawiałam się: " kurde dlaczego tak nie wyglądam? Dlaczego nie jestem malutką, filigranową dziewczynką o symetrycznej twarzy?" Kończyło się to wiadomo jak - dołem. Ostatnio doszłam do wniosków, że życie jest po prostu na to za krótkie, na zamartwianie się i dążenie ciągle do jakichś ideałów a młodość mamy tylko jedną. Do moich największych kompleksów należały m.in.: wzrost (177cm) tak, wstydziłam się tego, że jestem wysoka, że nie mogę pozwolić sobie na wysokie buty, bo większość koleżanek i kolegów sięgała mi do ramion, przy wysokości obcasa 6 cm(a zdaniem innych,taki obcas, to nie obcas)! Tak, czułam się jak żyrafa. Nie doceniałam atutów jakie były bonusem tego wzrostu takich jak np, długie nogi, na koncertach w większości przypadków widziałam scenę a moje koleżanki plecy osoby przed sobą, nie muszę prosić sprzedawcy w sklepie aby podał mi towar z wysokiej pułki i zaakceptowałam to, ze w szpilkach okazyjnie mogę wyglądać jak żyrafa, miałam otwarte drzwi do bycia siatkarką, koszykarką i modelką. Przez moją wrodzoną nieśmiałość i własnie, to zakompleksienie straciłam tą szanse lata temu co do sportu, nigdy nie przepadałam za siatkówką i koszykówką. Kolejnym wielkim kompleksem mojego życia przez pewien czas był aparat na zębach. W tedy, była to dla mnie najgorsza wiadomość, zaczęłam gimnazjum a w tamtym okresie aparaty nie były tak akceptowane jak obecnie, wiec nie należałam do osób atrakcyjnych a wtedy tak bardzo chciało się posiadać tą akceptacje, przez chwilę również miałam problemy związane z wagą przez co w okresie nastoletnim , byłam pierwsza osobą na liście do codziennego wyśmiewania. Z nerwów schudłam, nabawiłam się nerwicy i przez pewien czas miałam obsesje na punkcie wagi, bo wydawało mi się, że ciągle tyje, że znowu stanę się pośmiewiskiem. Na szczęście te czasy odeszły bezpowrotnie, obecnie nie jestem szkieletorem i nie chce nim być, nie chce być chudzielcem na którym można liczyć kości i przez całe życie jeść tylko sałatki. Owszem odżywiam się zdrowo, z powodu problemów zdrowotnych ale nie staje na wagę i nie kontroluje tego, staram się zaakceptować swoją figurę z mankamentami i zdarza mi się jak każdemu zjeść chipsy, pizze czy czekoladę, bo akurat mam taki dzień albo dwa ;). Okrągła i nie symetryczna twarz ( jeden policzek mam bardziej okrągły i jest wyżej a drugi jest płaski, w jednym oku opada mi powieka bardziej niż drugim) i brak widocznie zarysowanych kości policzkowych, teraz mam to gdzieś, taka się urodziłam, nie będę fundować sobie operacji plastycznych , bo boje się igieł i bólu. Na wyjścia na których mi zależy czasami pod policzkami pociągnę sobie bronzerem dla lepszego swojego samopoczucia. Nie będę opisywać już tych wszystkich kompelksów typowych jak np: cellulit czy rozstępy ( z cellulitem walczę z pomocą produktów bingo spa i masuję się bańką chińską, na rozstępy sposobu nie mam i nie wiem czy chce mieć) :) Nie będę przynudzać już dłużej i tak się rozpisałam, jak nigdy. Najważniejsze moim zdaniem jest zaakceptowanie siebie, swoich piegów, rozstępów, krzywych palców, małych oczu czy czegokolwiek innego, bo pewność siebie i pozytywna energia przyciąga do nas ludzi a nie nasz wygląd i warto być oryginalnym a nie jak co druga osoba na ulicy. Gorąco pozdrawiam i proszę kobietki zaakceptujmy siebie i nie dołujmy się zdjęciami innych :*

A do postu dodaję kawałek, który ostatnio przez 2 tygodnie nie potrafi wyjść mi z głowy:)




 







































You Might Also Like

2 komentarze

Katalog blogów

Katalog-blogow.pl

Like me on Facebook

Flickr Images